Ostatnio oglądam sobie sporo programów kulinarnych (dużo lepsze dla mnie to jest niż polityka, wiadomości i pseudo muzyczne programy :P), w jednym z nich zobaczyłem i usłyszałem jeden przepis (niestety była to już końcówka przepisu ale jakoś udało mi się go odnaleźć i lekko przerobić po swojemu i oczywiście udało także mi się go przetestować w dniu dzisiejszym. Trochę zdziwiły mnie składniki (zobaczycie poniżej dlaczego :D) ale pomijając składniki efekt był nieziemski i wszystkie pączki, które zawiozłem do rodzinki, poszły w mgnieniu oka, co bardzo mnie ucieszyło. Tak więc jak zawsze z Wami podzielę się moim przepisem, który umieszczam poniżej i jak zwykle to bywa zdjęcia także zamieszczam :)
Co nam będzie potrzebne ze składników?
- 120-130 gr mąki pszennej
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 50-75 gr cukru (jak chcecie mniej słodkie to mniej cukru, większa "dawka" daje efekt bardzo słodziutkich pączusiów :) )
- około 20 gr wiórków kokosowych
- drobno starta skórka z limonki (pewnie może być i z cytryny albo pomarańczy, też pewnie fajnie smakuje)
- szczypta soli
- ja dodałem jeszcze trochę takiej mieszanki jak są w młynkach - karmel i wanilia do ciast i deserów :)
- 4 średnie dojrzałe banany (oczywiście obrane bez skóry :D )
- no i oczywiście sporo oleju :)
Narzędzia potrzebne do wykonania?
- nieduży garnek (im mniejszy tym mniej oleju zużyjemy :) ) albo frytkownica, zależy co kto ma w kuchni
- 1 spora miska (ja dodatkowo użyłem mniejszej miseczki, później napiszę dlaczego)
- łyżka, widelec, można też małą łyżeczkę
- talerz do wykładania :D
Jak i co i z czym robimy?
Zaczynamy od dużej miski, do której przesypujemy i mieszamy mąkę z proszkiem do pieczenia. Do tych składników dosypujemy i mieszamy cukier, wiórki kokosowe, skórkę z limonki i sól. Do zmieszanych razem tych składników dodajemy banany. Ja wcześniej w mniejszej miseczce (i tu pojawia się właśnie wspomniana wyżej małą miseczka) porozgniatałem pokrojone banany na tzw "paćkę", bądź jak kto woli "puree". Wszystkie te składniki należy tak wymieszać aby powstała jednolita masa "ciastowa". Tak przygotowaną masę przykryć folią spożywczą i odstawić do lodówki na około 15 minut.
W międzyczasie można przygotowywać powoli garnek/frytkownicę na smażenie. Do garnka należy wlać olej na około 1/3 wysokości garnka i podgrzać do smażenia. Ciasto nabieramy łyżką i ostrożnie upuszczamy masę do oleju. Najlepiej smażyć max 3-4 pączusie jeżeli mamy mały garnek, wtedy nie będzie problemu z ilością miejsca do smażenia. Pączusie smażymy z obu stron około 2-3 minuty albo do momentu aż uzyskają ciemno złoty kolor (tak jak zwykłe pączki :D ). Tak usmażone pączusie wyciągnąć łyżką/cedzakiem/jakimkolwiek innym narzędziem, odsączyć na papierze kuchennym, odczekać aż ostygną, posypać cukrem/cukrem pudrem/bądź tym dodatkiem jaki opisałem powyżej.
No i teraz najważniejsze... zajadać aż uszy będą się trząść :D
A tak wyglądają owe pączusie:
I jak zawsze w tym momencie... życzę SMACZNEGO!!!
Czyli jeden wielki kogel-mogel związany z kuchnią i nie tylko :D
czwartek, 5 grudnia 2013
czwartek, 7 listopada 2013
Tęczowe śledziki
Dawno nic nie przygotowywałem w kuchni do spożycia, bądź przegryzienia... dzisiaj postanowiłem przyrządzić tzw zagrychę do trunku (wszyscy wiedzą jakiego) albo po prostu do przegryzienia jak ktoś lubi takie coś zjeść po prostu z chlebem (polecam, smakowite :) )
Powracając do przekąski... nie będę się rozpisywać co to jest jak i co, po prostu napiszę z czego to jest i jak zrobić, razem ze zdjęciami :)
Oto składniki:
- cebula, dużo cebuli :D
- oczywiście główny składnik jak nazwa wskazuje... filety śledziowe a'la matias w oleju, wystarczą około 2 filety i trochę, takie większe
- papryka, sporo papryki, różnych kolorów (nie polecam zielonej papryki, ponieważ wtedy wszystko staje się gorzkie i średnie w smaku)
- kilka plasterków limonki, którą użyć można zamiast octu dla lekkiej kwasowości i fajnego posmaku
- przyprawy: pieprz, zioła prowansalskie, dodatkowo ja użyłem mieszanki z młynka, gdzie są różne przyprawy :P, no i też dodałem przyprawę suszone pomidorki z czosnkiem i bazylią (oczywiście każdy może doprawić jak lubi, można np. dodać chilli aby ostrzejsze było :) )
- trochę oleju
Jak przygotować?
- wszystko pokroić na kawałeczki (limonkę tylko w plasterki, a plasterki można jeszcze na połówki, co do filetów to pokroić na takie małe 2 centymetrowej szerokości kawałki, na tzw "jedno chapnięcie" :D )
- składniki układać warstwami, zaczynając na dnie od cebuli, dodatkowo przyprawiając co poniektóre warstwy, a jak kto zakończy to nie ma różnicy, ja na górę dałem plasterek limonki dla ozdoby :D )
- na koniec całość zalać olejem
- odstawić do lodówki na kilka godzin (najlepiej na noc, na następny dzień można już zajadać :) )
A oto jak wszystko wyglądało podczas i po przygotowaniu:
Powracając do przekąski... nie będę się rozpisywać co to jest jak i co, po prostu napiszę z czego to jest i jak zrobić, razem ze zdjęciami :)
Oto składniki:
- cebula, dużo cebuli :D
- oczywiście główny składnik jak nazwa wskazuje... filety śledziowe a'la matias w oleju, wystarczą około 2 filety i trochę, takie większe
- papryka, sporo papryki, różnych kolorów (nie polecam zielonej papryki, ponieważ wtedy wszystko staje się gorzkie i średnie w smaku)
- kilka plasterków limonki, którą użyć można zamiast octu dla lekkiej kwasowości i fajnego posmaku
- przyprawy: pieprz, zioła prowansalskie, dodatkowo ja użyłem mieszanki z młynka, gdzie są różne przyprawy :P, no i też dodałem przyprawę suszone pomidorki z czosnkiem i bazylią (oczywiście każdy może doprawić jak lubi, można np. dodać chilli aby ostrzejsze było :) )
- trochę oleju
Jak przygotować?
- wszystko pokroić na kawałeczki (limonkę tylko w plasterki, a plasterki można jeszcze na połówki, co do filetów to pokroić na takie małe 2 centymetrowej szerokości kawałki, na tzw "jedno chapnięcie" :D )
- składniki układać warstwami, zaczynając na dnie od cebuli, dodatkowo przyprawiając co poniektóre warstwy, a jak kto zakończy to nie ma różnicy, ja na górę dałem plasterek limonki dla ozdoby :D )
- na koniec całość zalać olejem
- odstawić do lodówki na kilka godzin (najlepiej na noc, na następny dzień można już zajadać :) )
A oto jak wszystko wyglądało podczas i po przygotowaniu:
SMACZNEGO! :D
poniedziałek, 4 listopada 2013
PIGWÓWKA :D
Tym razem powstał kolejny z serii trunek o delikatnym żółtym odcieniu, czyli nalewka z PIGWY :D
Poniżej wyniki pracy :D
wybaczcie mi jakość zdjęcia :P
Poniżej wyniki pracy :D
wybaczcie mi jakość zdjęcia :P
wtorek, 20 sierpnia 2013
Nalewki rozlane :D
Poniżej świeżuteńko rozlane naleweczki do specjalnie kupionych buteleczek :D
Z prawej czereśniak z nutą waniliową, a po lewej maliniak :D
:D
Z prawej czereśniak z nutą waniliową, a po lewej maliniak :D
:D
Zasłyszany letni słodki deser :) "GALARETOWATY PTYŚ"
Ostatnio usłyszałem o ciekawym (letnim?) deserze (Monia, dzięki za cynk :) ), który można robić przez cały rok. Deser jest bardzo łatwy w przyrządzeniu. Wystarczy kilka chwil (nie licząc stygnięcia jednego ze składników) a deser będzie gotowy do jedzenia. Poniżej tak jak to zwykle tu bywa... składniki, przepis i fotki!!! :D
Można go nazywać "GALARETOWATY PTYŚ"
Co potrzebujemy?
- sporą miskę (bądź inne naczynie do wyłożenia)
- galaretka owocowa (ja dałem dwa opakowania, truskawkę i wiśnie)
- oczywiście wodę do galaretki
- ciepłe lody/ptysie/marshmallows (jak zwał tak zwał, ważne, że można kupić takie w sklepie z niebiesko-żółtym logo :P nie będę robił tu reklamy bezpośredniej :D )
- owoce (ja w tym przypadku użyłem ananasów z puszki, brzoskwini z puszki, suszonych wiśni)
- dodatkowo można dodać trochę migdałów :)
Jak robimy?
- miskę (bądź inne naczynie) wykładamy ptysiami (albo jak tam wolicie je nazywać :D)
- wrzucamy i układamy sporą ilość owoców (bądź innych dodatków) na ptysie
- zalewamy ostudzoną galaretką (najlepiej zalewać to dwoma etapami (ja niestety tak nie zrobiłem i poszły ptysie w górę :P) pierwszy etap to zalanie tak mniej więcej do połowy aby ptysie za dużo się nie podniosły do góry, następnie wstawić do lodówki aż galaretka stężeje i po tym przygotować drugą porcję galaretki i tak całość zalać, wtedy nie podniosą się do góry, tak jak to było w moim przypadku... talerzykiem musiałem przygniatać całość lekko :P ale na następny raz się poprawię :D) tak przygotowany deser wstawiamy na kilka godzin do lodówki, aż wszystko stężeje... po tym czasie można wyjmować i zajadać :D
SMACZNEGO!!!
Można go nazywać "GALARETOWATY PTYŚ"
Co potrzebujemy?
- sporą miskę (bądź inne naczynie do wyłożenia)
- galaretka owocowa (ja dałem dwa opakowania, truskawkę i wiśnie)
- oczywiście wodę do galaretki
- ciepłe lody/ptysie/marshmallows (jak zwał tak zwał, ważne, że można kupić takie w sklepie z niebiesko-żółtym logo :P nie będę robił tu reklamy bezpośredniej :D )
- owoce (ja w tym przypadku użyłem ananasów z puszki, brzoskwini z puszki, suszonych wiśni)
- dodatkowo można dodać trochę migdałów :)
Jak robimy?
- miskę (bądź inne naczynie) wykładamy ptysiami (albo jak tam wolicie je nazywać :D)
- wrzucamy i układamy sporą ilość owoców (bądź innych dodatków) na ptysie
- zalewamy ostudzoną galaretką (najlepiej zalewać to dwoma etapami (ja niestety tak nie zrobiłem i poszły ptysie w górę :P) pierwszy etap to zalanie tak mniej więcej do połowy aby ptysie za dużo się nie podniosły do góry, następnie wstawić do lodówki aż galaretka stężeje i po tym przygotować drugą porcję galaretki i tak całość zalać, wtedy nie podniosą się do góry, tak jak to było w moim przypadku... talerzykiem musiałem przygniatać całość lekko :P ale na następny raz się poprawię :D) tak przygotowany deser wstawiamy na kilka godzin do lodówki, aż wszystko stężeje... po tym czasie można wyjmować i zajadać :D
SMACZNEGO!!!
środa, 7 sierpnia 2013
Owocowe letnie orzeźwienie :D
Składniki (każdy może zrobić z innych owoców, najważniejszy jest melon):
- jeden spory melon (można więcej, zależy ile miseczek jest potrzebne)
- mango
- nektarynki
Nie jest to dużo składników ale efekt i tak jest fajny a sałatka smaczna i orzeźwiająca :)
Jak zrobić?
- melona przekroić na pół i wydrążyć pestki ze środka (nie są zbytnio potrzebne), a miąższ wyłożyć do miseczki albo na talerz, tak aby z melona została "miseczka"
- mango obkroić od pestki i pokroić na małe kawałeczki
- nektarynki pokroić na połówki ćwiartek :D
- wszystko wrzucić do melonowej miseczki i wymieszać
To na tyle, a poniżej wyniki (wybaczcie za jakość zdjęć ale telefonem wtedy robiłem :P)
SMACZNEGO!
wtorek, 6 sierpnia 2013
Letnie zabawy z SUSHI w upalny dzień :)
Dzisiaj sobie postanowiłem zrobić sushi (inne niż do tej pory robiłem :)), jednym z powodów było zakupienie zestawu (zastawy) do sushi w jednym z tanich sklepów (cena powalająca 34,99 co mnie na prawdę zaskoczyło pozytywnie i kupiłem), tak więc trzeba było "przetestować" owe cacko. Poniżej przedstawiam Wam foty owego zestawu oraz efekty i składniki przysmaków :)
Składniki:
1. Standard zawijany w algi:
- oczywiście zielone morskie algi
- ryż do sushi
- łosoś wędzony
- ogórek
- czerwona papryka
- majonez
- przyprawa z suszonych pomidorków z czosnkiem i bazylią
2. Inna wersja standardu, z ryżem na zewnątrz i łososiem na wierzchu :)
- algi tak jak wyżej
- ryż jak wyżej
- farsz z łososia jak w jednym z postów poniżej (czyt. łódeczki z farszem)
- odrobina tuńczyka z puszki w sosie własnym
- ogórek jak wyżej
- papryka jak wyżej
- no i majonez jak wyżej :D
Jak przygotować wszystko chyba każdy wie albo przeczytał albo zobaczył albo po prostu już to robił :)
A oto wyniki:
SMACZNEGO! :D
Składniki:
1. Standard zawijany w algi:
- oczywiście zielone morskie algi
- ryż do sushi
- łosoś wędzony
- ogórek
- czerwona papryka
- majonez
- przyprawa z suszonych pomidorków z czosnkiem i bazylią
2. Inna wersja standardu, z ryżem na zewnątrz i łososiem na wierzchu :)
- algi tak jak wyżej
- ryż jak wyżej
- farsz z łososia jak w jednym z postów poniżej (czyt. łódeczki z farszem)
- odrobina tuńczyka z puszki w sosie własnym
- ogórek jak wyżej
- papryka jak wyżej
- no i majonez jak wyżej :D
Jak przygotować wszystko chyba każdy wie albo przeczytał albo zobaczył albo po prostu już to robił :)
A oto wyniki:
SMACZNEGO! :D
czwartek, 1 sierpnia 2013
Naleweczki, naleweczki...
Poprzez truskawkową naleweczkę, jakoś mnie natchnęło i robię nalewki. A że owoce powoli sezonowe już się kończą, to robią się nalewki z malin i z czereśni. Zdjęć nie ma na razie co robić, ponieważ w słoikach wygląda to co najmniej średnio :) dlatego już po rozlaniu do buteleczek porobię zdjęcia. Jeżeli chodzi o przepis to jest taki sam jak w przypadku truskawek, tylko inne owoce, no i z wanilią, bądź bez :) Jeszcze około trzy tygodnie i będzie rozlewanie.
Na dokładkę mogę wam jak na razie umieścić fotkę rozlanej truskawy z mojego autorstwa etykietami :D
Na dokładkę mogę wam jak na razie umieścić fotkę rozlanej truskawy z mojego autorstwa etykietami :D
poniedziałek, 8 lipca 2013
Clafoutis z czereśniami - po mojemu "Czereśniowy raj" :D
Dzisiejszy dzień był natchnieniem do upieczenia ciasta z jednym z najsmaczniejszych sezonowych owoców... czyli z CZEREŚNIAMI!!! Ciasto ogólnie nazwane jest "clafoutis". Jak dla mnie zbyt dziwne i słabe w pisaniu, dlatego nazwałem to "czereśniowy raj".
A więc zaczynamy!
Co nam będzie potrzebne?
- oczywiście pyszne czereśnie! około 600 g (potrzebne będą wydrylowane albo przekrojone na pół aby były bez pestek)
- 100 g mąki (najlepsza tortowa)
- 1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia (ja dałem sporą czubatą łyżeczkę i troszkę)
- 3 jajka (kurze oczywiście)
- około 60-70 g cukru
- 250 ml śmietanki (tortowa 30%)
- około 150 ml mleka
- szczypta soli
- garść migdałów (najlepiej płatki albo takie pokrojone gotowe)
- masło do wysmarowania formy
- dekoracje w postaci cukru pudru, owoców, bądź innych dodatków (jak kto lubi może dodać, bądź nie)
Jak i co należy zrobić aby dobre ciasto zrobić?
- wydrylowane czereśnie ułożyć na wysmarowanej masłem formie do pieczenia (część z czereśni zostawić na ułożenie na wierzchu). Ja ułożyłem spód tak jak poniżej :)
- mąkę, proszek do pieczenia, cukier, jajka, mleko, śmietanę i sól (czyli reszta składników :) ) wymieszać razem i zmiksować na gładką masę
- tak przygotowanym ciastem zalać owoce, dodać resztę owoców na górę dla ozdoby i posypać migdałami
- tak przygotowaną całość włożyć do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni i piec około 40 minut, jak będzie kilka minut dłużej to nie zaszkodzi
- wyjąć z piekarnika i ostudzić
- pokroić na kawałki, ozdobić i jeść!
SMACZNEGO!!!
A więc zaczynamy!
Co nam będzie potrzebne?
- oczywiście pyszne czereśnie! około 600 g (potrzebne będą wydrylowane albo przekrojone na pół aby były bez pestek)
- 100 g mąki (najlepsza tortowa)
- 1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia (ja dałem sporą czubatą łyżeczkę i troszkę)
- 3 jajka (kurze oczywiście)
- około 60-70 g cukru
- 250 ml śmietanki (tortowa 30%)
- około 150 ml mleka
- szczypta soli
- garść migdałów (najlepiej płatki albo takie pokrojone gotowe)
- masło do wysmarowania formy
- dekoracje w postaci cukru pudru, owoców, bądź innych dodatków (jak kto lubi może dodać, bądź nie)
Jak i co należy zrobić aby dobre ciasto zrobić?
- wydrylowane czereśnie ułożyć na wysmarowanej masłem formie do pieczenia (część z czereśni zostawić na ułożenie na wierzchu). Ja ułożyłem spód tak jak poniżej :)
- mąkę, proszek do pieczenia, cukier, jajka, mleko, śmietanę i sól (czyli reszta składników :) ) wymieszać razem i zmiksować na gładką masę
- tak przygotowanym ciastem zalać owoce, dodać resztę owoców na górę dla ozdoby i posypać migdałami
- wyjąć z piekarnika i ostudzić
SMACZNEGO!!!
środa, 3 lipca 2013
Truskawkowa naleweczka z poziomkami - zdjęcia
Tak jak już obiecałem, tak dodaję zdjęcia mojej naleweczki, już oczywiście z poziomkami na pokładzie :)
Poniżej słój "łakoci" :)
WIELKIE OTWARCIE JUŻ ZA MIESIĄC :)
Poniżej słój "łakoci" :)
WIELKIE OTWARCIE JUŻ ZA MIESIĄC :)
Truskawkowy omlet
Dzisiaj poszedłem troszkę na łatwiznę w kuchni ale to tylko dlatego, że na śniadanie nigdy nie chce się kombinować za dużo. Tak więc dzisiaj zrobiłem coś na szybko i słodko :) i wyszedł mi z tego omlet z dżemem truskawkowym i truskawkami.
Co potrzebujemy?
- 2 jajka
- mleko (około 50-100 ml, ja zawsze nalewam "na oko"
- mąka (3-4 czubate łyżeczki)
- trochę soli i cukru (nie za dużo aby nie popsuć smaku)
- dżem (ja wybrałem dzisiaj truskawkowy, każdy może użyć jakiego chce i jaki lubi)
- truskawki do ozdobienia i smaku (tak jak z dżemem, można użyć innych dodatków takich jak: jagody, maliny, wiśnie, czereśnie, brzoskwinie, itp, itd)
- słodki syrop (niestety ja dzisiaj żadnego nie miałem ale dla fajnego smaku można dodać czekoladowy :) )
Jak to zrobić?
- wymieszać wszystkie składniki (poza dżemem, truskawkami i syropem oczywiście) tak aby wyszła z tego płynna masa i nie było żadnych gródek (podobnie jak w cieście naleśnikowym)
- rozgrzać na patelni trochę oleju
- wylać masę i smażyć aż urośnie i nabierze koloru (oczywiście z jednej i drugiej strony)
- jak już wszystko się zarumieni i odpowiednio usmaży, wyłożyć na talerz, wysmarować dżemem, złożyć w półkole (trójkąt, kwadrat, prostokąt, jak kto lubi), no i wysmarować syropem, bitą śmietaną (saaaame kalorie :) ), obłożyć owocami (kalorie tu też są ale i witaminy)
- podawać i zajadać :)
A tu jest efekt mojego dzisiejszego dania:
SMACZNEGO!!
Co potrzebujemy?
- 2 jajka
- mleko (około 50-100 ml, ja zawsze nalewam "na oko"
- mąka (3-4 czubate łyżeczki)
- trochę soli i cukru (nie za dużo aby nie popsuć smaku)
- dżem (ja wybrałem dzisiaj truskawkowy, każdy może użyć jakiego chce i jaki lubi)
- truskawki do ozdobienia i smaku (tak jak z dżemem, można użyć innych dodatków takich jak: jagody, maliny, wiśnie, czereśnie, brzoskwinie, itp, itd)
- słodki syrop (niestety ja dzisiaj żadnego nie miałem ale dla fajnego smaku można dodać czekoladowy :) )
Jak to zrobić?
- wymieszać wszystkie składniki (poza dżemem, truskawkami i syropem oczywiście) tak aby wyszła z tego płynna masa i nie było żadnych gródek (podobnie jak w cieście naleśnikowym)
- rozgrzać na patelni trochę oleju
- wylać masę i smażyć aż urośnie i nabierze koloru (oczywiście z jednej i drugiej strony)
- jak już wszystko się zarumieni i odpowiednio usmaży, wyłożyć na talerz, wysmarować dżemem, złożyć w półkole (trójkąt, kwadrat, prostokąt, jak kto lubi), no i wysmarować syropem, bitą śmietaną (saaaame kalorie :) ), obłożyć owocami (kalorie tu też są ale i witaminy)
- podawać i zajadać :)
A tu jest efekt mojego dzisiejszego dania:
SMACZNEGO!!
wtorek, 2 lipca 2013
Algowe łódeczki z łososiowym farszem
Tym razem coś z innej "beczki kulinarnej"...
Jest to niby sushi, dokładniej zwane GUNKAN MAKI, ale z farszem swojego pomysłu, którym to właśnie się z Wami podzielę :)
Co będzie potrzebne?
- ryż (może być około 100 g, w zależności od tego dla ilu osób to będzie)
- kilka listków alg morskich
- wędzony łosoś (około 100 g powinno wystarczyć, można więcej jak ktoś chce)
- szczypiorek (może byś prosto z ogródka/doniczki ale z zamrażarki też będzie dobry)
- majonez
- przyprawy takie jak: suszone pomidorki, suszony czosnek, bazylia, zioła prowansalskie, trochę pieprzu dla ostrości jak ktoś lubi (oczywiście można to inaczej przyprawić jak ktoś lubi)
Jak przygotować?
- na samym początku ugotować ryż tak jak jest opisane na opakowaniu (każdy podobno ma troche inny sposób gotowania)
- podczas stygnięcia ryżu można przygotować farsz, czyli łososia rozdrabniamy na małe kawałeczki (najlepiej palcami), kroimy szczypiorek na małe kawałeczki i mieszamy z łososiem, doprawiamy przyprawami (według gustu jak kto lubi, ja sypałem całkiem sporo), całość mieszamy aby przyprawy znalazły się w każdym miejscu farszu
- teraz zajmijmy się algami, trzeba je pokroić na paski szerokości około 3-3,5 cm
- kiedy ryż już ostygnie, robimy z niego malutkie kuleczki, które należy spłaszczyć tak aby ich wysokość miała około 1 cm
- przygotowany ryż obkładamy paskami z alg, tak aby te paski przylegały do ryżu i sie mogły "przykleić"
- do tak przygotowanych "kubeczków" nakładamy trochę majonezu, a na to nakłądamy przygotowany wcześniej farsz
Tak przygotowane danie podawać najlepiej s sosem sojowym i pałeczkami :)
(tym razem są fotki :) )
Jest to niby sushi, dokładniej zwane GUNKAN MAKI, ale z farszem swojego pomysłu, którym to właśnie się z Wami podzielę :)
Co będzie potrzebne?
- ryż (może być około 100 g, w zależności od tego dla ilu osób to będzie)
- kilka listków alg morskich
- wędzony łosoś (około 100 g powinno wystarczyć, można więcej jak ktoś chce)
- szczypiorek (może byś prosto z ogródka/doniczki ale z zamrażarki też będzie dobry)
- majonez
- przyprawy takie jak: suszone pomidorki, suszony czosnek, bazylia, zioła prowansalskie, trochę pieprzu dla ostrości jak ktoś lubi (oczywiście można to inaczej przyprawić jak ktoś lubi)
Jak przygotować?
- na samym początku ugotować ryż tak jak jest opisane na opakowaniu (każdy podobno ma troche inny sposób gotowania)
- podczas stygnięcia ryżu można przygotować farsz, czyli łososia rozdrabniamy na małe kawałeczki (najlepiej palcami), kroimy szczypiorek na małe kawałeczki i mieszamy z łososiem, doprawiamy przyprawami (według gustu jak kto lubi, ja sypałem całkiem sporo), całość mieszamy aby przyprawy znalazły się w każdym miejscu farszu
- teraz zajmijmy się algami, trzeba je pokroić na paski szerokości około 3-3,5 cm
- kiedy ryż już ostygnie, robimy z niego malutkie kuleczki, które należy spłaszczyć tak aby ich wysokość miała około 1 cm
- przygotowany ryż obkładamy paskami z alg, tak aby te paski przylegały do ryżu i sie mogły "przykleić"
- do tak przygotowanych "kubeczków" nakładamy trochę majonezu, a na to nakłądamy przygotowany wcześniej farsz
Tak przygotowane danie podawać najlepiej s sosem sojowym i pałeczkami :)
(tym razem są fotki :) )
SMACZNEGO!!
niedziela, 30 czerwca 2013
Naleweczka truskawkowa
Tak więc zaczynamy...
zaczynamy od najnowszego eksperymentu, czyli nalewki truskawkowej z poziomkami (które zostaną niedługo dodane) i waniliową nutą. Wszystkie składniki zostały kilka dni temu zmieszane i zamknięte w sporym słoiku. Niestety na wyniki trzeba czekać około miesiąca (dlatego też dopiero wtedy dodam zdjęcie już w butelce ładniejszej niż słoik).
A teraz jeśli chodzi o składniki. Na pierwszą moją nalewkę zrobiłem to z niewielkiej ilości składników, czyli:
- 0,5 litra wódki
- 0,6-0,7 kg ładnych truskawek
- garść poziomek
- szklanka cukru
- pół szklanki spirytusu
- pół laski wanilii
Całość przygotowania wygląda następująco:
- truskawki wyczyścić, umyć, pokroić około połowę truskawek na połówki dla lepszego puszczenia soku, tak samo można zrobić z poziomkami
- zasypać wszystko cukrem i odstawić na około 2-3 godziny
- po tym czasie wszystko zalać wódką i spirytusem
- dodać laskę wanilii
- szczelnie zamknąć i czekać około 30 dni, w międzyczasie od czasu do czasu potrząsać lub mieszać składniki w słoiku (bądź innym naczyniu, ja miałem słoik)
Opisałem Wam wszystko co należy zrobić i jak zrobić. Natomiast co do smaku i mocy trunku to sam się dopiero przekonam za niecały miesiąc :)
zaczynamy od najnowszego eksperymentu, czyli nalewki truskawkowej z poziomkami (które zostaną niedługo dodane) i waniliową nutą. Wszystkie składniki zostały kilka dni temu zmieszane i zamknięte w sporym słoiku. Niestety na wyniki trzeba czekać około miesiąca (dlatego też dopiero wtedy dodam zdjęcie już w butelce ładniejszej niż słoik).
A teraz jeśli chodzi o składniki. Na pierwszą moją nalewkę zrobiłem to z niewielkiej ilości składników, czyli:
- 0,5 litra wódki
- 0,6-0,7 kg ładnych truskawek
- garść poziomek
- szklanka cukru
- pół szklanki spirytusu
- pół laski wanilii
Całość przygotowania wygląda następująco:
- truskawki wyczyścić, umyć, pokroić około połowę truskawek na połówki dla lepszego puszczenia soku, tak samo można zrobić z poziomkami
- zasypać wszystko cukrem i odstawić na około 2-3 godziny
- po tym czasie wszystko zalać wódką i spirytusem
- dodać laskę wanilii
- szczelnie zamknąć i czekać około 30 dni, w międzyczasie od czasu do czasu potrząsać lub mieszać składniki w słoiku (bądź innym naczyniu, ja miałem słoik)
Opisałem Wam wszystko co należy zrobić i jak zrobić. Natomiast co do smaku i mocy trunku to sam się dopiero przekonam za niecały miesiąc :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
















