Przepis ten poznałem jako małe dziecko. Zawsze kojarzył i kojarzyć będzie mi się z wakacjami u moich dziadków na wsi. Zawsze gdy tylko papierówka obrodziła w sporą ilość jabłek, zbieraliśmy je i babcia piekła ciasto. Zapach tego ciasta otaczał cały dom i nie można było doczekać się aż ukroi się jeszcze gorący kawałek i się zje :) a przed pieczeniem najlepsze było surowe ciasto, którego pozostałe resztki wyjadało się z apetytem. Dodatkowo, to ciasto było pierwszym wypiekiem jakiego się nauczyłem i mi wychodziło (nawet jak był zakalec to było pyszne :D ).
Wczoraj będąc u mojej cioci dorwaliśmy sporo papierówek. Jak je zobaczyłem stwierdziłem, że muszę zrobić to ciasto i przypomnieć sobie chociaż odrobinę dziecięcych lat :)
I wiecie co? Udało się! Ciasto przepyszne, aż poparzyłem się jedząc pierwszy kawałek, a babcia brała dokładki :D
Przechodząc do sedna... Co potrzebujemy:
- 4 jajka
- 2 szklanki mąki (chyba najlepsza będzie tortowa)
- 1 szklanka cukru (ja pomieszałem pół na pół brązowy z białym)
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- kostka margaryny (najlepsza Kasia :D )
- jabłka lub inne kwaskowate owoce (trudno powiedzieć ile, zależy jak kto lubi, może być mniej, może być więcej)
Co robimy:
- białka oddzielić od żółtek
- ubić białka na gęstą pianę, dodać cukier i ubijać aż cukier się roztopi
- dodać żółtka i ubijać do jednolitej gęstej masy
- dodać mąkę i proszek, i jak wyżej ubijać do jednolitej masy, aż mąka się połączy z resztą
- kostkę margaryny rozpuścić w jakimś rondelku i jak lekko ostygnie dodać do masy
- całość wymieszać aż zrobi się płynne ciasto
- tak przygotowaną masę wylewamy do formy, wyłożonej wcześniej papierem do pieczenia (bądź wysmarowanej niedużą ilością margaryny ale łatwiej się wyciąga z papierem)
- posypujemy pokrojonymi w kostkę jabłkami
- tak przygotowane ciasto wkładamy do piekarnika rozgrzanego do około 180 stopni i pieczemy około 30-40 minut (trzeba sprawdzać czy się upiekło jakąś wykałaczką, jak ciasto się nie przykleja do drewna to jest już ok :D )
- po upieczeniu lekko ostudzić, pokroić i zajadać :D
Tak wygląda moja wersja:
SMACZNEGO! :D




