Ojjj dawnoooooooo ale to daaaaaawwwwwnnnnnooooooooo mnie tu nie było. Nie było czasu, pomysłów, a czasem chęci aby cokolwiek przygotować w kuchni... a czasem po prostu korzystałem ze starych przepisów :)
Dzisiaj natomiast naszło mnie, aby zrobić jakąś małą wieczorną przekąskę. W lodówce nie było zbyt dużo pomysłów (większośc już tylko do odgrzania jedzenia :P). Przypomniało mi się natomiast, że jakiś czas temu kupiłem dwa sery z myślą o zrobieniu właśnie jakiegoś dnia przekąsek serowych.
Tak więc dzisiaj wykorzystałem jedną z kostek serowych. Padło na ser MIMOLETTE. Fajny, miękki słodkawy ser o pomarańczowej barwie nadał się idealnie do wykonania jedzonka.
Cóż, więcej pisał już nie będę i przejdę do rzeczy, czyli do przepisu i wykonania :D
Co potrzebujemy?
- oczywiście spory kawałek sera (może być każdy ser, w jakiejkolwiek formie, oczywiście nie w plasterkach tylko w kostkach :) )
- jedno jajko (może być więcej, w zależności od ilości planowanych przekąsek)
- bułka tarta
- mogą być dodatkowo przyprawy do smaku jak ktoś lubi (najlepiej wymieszać je z bułką)
Przechodzimy do dzieła:
- jajko lekko roztrzepać w głębszym talerzu
- na płytkim drugim talerzu rozsypać sporo bułki tartej
- ser kroimy na kawałki o grubości około 1-2 cm (mogą być paluszki, talarki, kostki, jak kto lubi i ma wyobraźnię :) )
- kawałki sera maczamy w jajku, a następnie w bułce tartej, no i ponawiamy
- tak przygotowane kawałki sera układamy na rozgrzanym oleju/oliwie/maśle i smażymy do zrumienienia z każdej strony (nie martwcie się jak troszeczkę sera wypłynie)
- tak przygotowane przekąski układamy na talerzu i serwujemy gościom lub sobie :D
A poniżej jak zawsze moja wersja dania :)
A na koniec standardowo... SMACZNEGO! :)
Czyli jeden wielki kogel-mogel związany z kuchnią i nie tylko :D
sobota, 13 grudnia 2014
środa, 13 sierpnia 2014
Spaghetti z krewetkami w pomidorach
Dzisiaj naszło mnie na zrobienie obiadu, w którym głównym składnikiem miał być makaron. Nie ważne jaki makaron, miał po prostu być. W myślach krążyło spaghetti ale najczęściej jakie robię to z tuńczykiem. Dzisiaj chciałem coś zmienić. W taki sposób po dłuższym rozmyślaniu wpadłem na zrobienie eksperymentu z krewetkami. Poszedłem więc do sklepu i na bieżąco wymyślałem składniki jakich użyje, nie myśląc o żadnym przepisie jaki mogłem kiedykolwiek zobaczyć czy przeczytać. Co do opisywania to na tyle, a mój eksperyment jak zawsze opiszę poniżej.
Gorąco zapraszam do lektury i do eksperymentowania :)
Jakie składniki potrzebujemy?
- makaron spaghetti (może być każdy inny, ja wybrałem ten, co do ilości to wszystko zależy ile osób będzie jadło :P)
- pomidory krojone bez skórki w puszce (można oczywiście użyć normalnych i obierać i kroić ale tak jest szybciej a wyjdzie to samo :P)
- opakowanie krewetek koktajlowych (mrożone 250 gram wystarczy, należy je wcześniej kilka minut przed smażeniem rozmrozić i można przy okazji trochę zalać sosem dla aromatu i smaku)
- 2 ząbki czosnku
- cebula (ja użyłem 4 malutkich cebul czerwonych)
- sos teriyaki albo sos sojowy
- przyprawy: pieprz, suszone pomidorki, zioła prowansalskie, papryka słodka (ogólnie każdy może doprawić jak lubi i co lubi, sól nie będzie potrzebna z powodu sosów powyżej)
- oliwa do smażenia
- przecier pomidorowy albo "keczap" dla zagęszczenia
Gotujemy!
- należy sobie oczywiście ugotować makaron (tak jak w instrukcji na opakowaniu :P)
- zaczynamy sos
- cebulę kroimy w piórka (oczywiście można także w kostkę), przeciskamy (bądź kroimy drobniutko) dwa ząbki czosnku
- na rozgrzaną oliwę wrzucamy cebulę z czosnkiem i smażymy aż cebula zmięknie, w międzyczasie przyprawiamy tą mieszankę przyprawami według gustu i lekko polewamy niedużą ilością sosu
- tak podsmażoną mieszankę zalewamy pomidorkami z puszki i redukujemy w tej mieszance płyny
- po kilku minutach (2-3 minuty) dorzucamy zamarynowane krewetki
- całość gotujemy i redukujemy sos przez około 6-7 minut, aż krewetki zmienią delikatnie kolor i lekko ugotują
- jeżeli sos jest zbyt rzadki można do niego dodać przecier albo "keczap"
Po przygotowaniu wszystkiego układamy makaron na talerzu i polewamy go sosem (jak ktoś lubi może też wymieszać makaron z sosem i tak podawać)
Poniżej moja wersja spaghetti z krewetkami :)
SMACZNEGO!!!! :D
Gorąco zapraszam do lektury i do eksperymentowania :)
Jakie składniki potrzebujemy?
- makaron spaghetti (może być każdy inny, ja wybrałem ten, co do ilości to wszystko zależy ile osób będzie jadło :P)
- pomidory krojone bez skórki w puszce (można oczywiście użyć normalnych i obierać i kroić ale tak jest szybciej a wyjdzie to samo :P)
- opakowanie krewetek koktajlowych (mrożone 250 gram wystarczy, należy je wcześniej kilka minut przed smażeniem rozmrozić i można przy okazji trochę zalać sosem dla aromatu i smaku)
- 2 ząbki czosnku
- cebula (ja użyłem 4 malutkich cebul czerwonych)
- sos teriyaki albo sos sojowy
- przyprawy: pieprz, suszone pomidorki, zioła prowansalskie, papryka słodka (ogólnie każdy może doprawić jak lubi i co lubi, sól nie będzie potrzebna z powodu sosów powyżej)
- oliwa do smażenia
- przecier pomidorowy albo "keczap" dla zagęszczenia
Gotujemy!
- należy sobie oczywiście ugotować makaron (tak jak w instrukcji na opakowaniu :P)
- zaczynamy sos
- cebulę kroimy w piórka (oczywiście można także w kostkę), przeciskamy (bądź kroimy drobniutko) dwa ząbki czosnku
- na rozgrzaną oliwę wrzucamy cebulę z czosnkiem i smażymy aż cebula zmięknie, w międzyczasie przyprawiamy tą mieszankę przyprawami według gustu i lekko polewamy niedużą ilością sosu
- tak podsmażoną mieszankę zalewamy pomidorkami z puszki i redukujemy w tej mieszance płyny
- po kilku minutach (2-3 minuty) dorzucamy zamarynowane krewetki
- całość gotujemy i redukujemy sos przez około 6-7 minut, aż krewetki zmienią delikatnie kolor i lekko ugotują
- jeżeli sos jest zbyt rzadki można do niego dodać przecier albo "keczap"
Po przygotowaniu wszystkiego układamy makaron na talerzu i polewamy go sosem (jak ktoś lubi może też wymieszać makaron z sosem i tak podawać)
Poniżej moja wersja spaghetti z krewetkami :)
SMACZNEGO!!!! :D
poniedziałek, 7 lipca 2014
Kolacja z truflami w tle :)
Wczoraj (czyli w niedziele), stwierdziłem, że zrobię jakąś fajną kolacyjkę dla Weroniki. Szlajałem się więc trochę po sklepie w poszukiwaniu pomysłów i składników. Olśnił mnie jeden z głównych dzisiejszych składników i przepis przeczytany w jednej z reklamowych gazetek oczywiście jak to u mnie bywa, przepis zmodernizowałem po swojemu, dalej opisze, o który przepis chodziło :) ). Na kolację złożyły się trzy składniki, mięsko jako główna część, sałatka i najpospolitsze frytki :D. Danie nie jest trudne do wykonania i też nie zajmuje ogromnej ilości czasu z życia. Przechodząc w takim razie do sedna tego wpisu i przepisu, poniżej opisuję wszystko co i jak i z czym.
Przepis podzielę na trzy części, gdzie w każdej z nich opisane będzie jak wykonać każdy ze składników na talerzu :)
Część 1:
Zaczynamy od sałatki, czyli tego składnika, który po zrobieniu go może troszeczkę postać w lodówce, zanim zrobimy resztę.
Składniki sałatkowe?
- około 10-12 winogron
- jedna gruszka (najlepiej ta z tych soczystych i twardych)
- przyprawy takie jak: pieprz, suszone pomidorki, czosnek suszony granulowany
- ser pleśniowy (ja użyłem złocistego lazura, który pasuje to bardzo fajnie)
- truflowa oliwa z oliwek (około 2 łyżki)
Jak przygotować?
- bardzo prosto :) winogrona i gruszkę myjemy, kroimy na małe kawałki (winogrona na ćwiartki, natomiast gruszkę na małe kostki po obraniu ze skóry) i wrzucamy do jakiejś miseczki do mieszania
- przyprawiamy wszystko tak jak kto lubi
- posypujemy sporą ilością startego sera pleśniowego i dodatkowo można dorzucić niedużą ilość wykrojonych kostek serka
- polewamy wszystko oliwą
- całość mieszamy, tak aby składniki odpowiednio się połączyły i odstawiamy do lodówki aby się przegryzło wszystko ze sobą
Część 2:
Czyli to co mięsożercy lubią najbardziej :D tą cześć także na koniec odstawić musimy na trochę na bok, bąź do lodówki :)
Co potrzebujemy?
- kurczakaaaa! a dokładniej to zależy ile osób będzie jadło ale ogólnie to pierś kurczaka
- przyprawy: pieprz, suszone pomidorki z czosnkiem i bazylią
- sos teryiaki (bądź też może być sojowy)
Co z czym gdzie i jak?
- piersi kurczaka należy pokroić na kawałki, najlepiej takie podłużne paski aby lepiej się smażyło i oczywiście oczyścić je ze zbędnych żyłek i tym podobnych różności, które nie będą nam potrzebne
- piersi układamy na folii aluminiowej (można je delikatnie naciąć aby przyprawy i marynata weszły wgłąb mięska)
- przyprawiamy powyższymi przyprawami z jednej i z drugiej strony (oczywiście także przyprawić można jak kto lubi i z jaką intensywnością)
- tak przygotowane mięsko wrzucamy do miseczki, bądź jakiegoś pojemnika i zalewamy sosem
- tak przygotowaną marynatę także odstawiamy do lodówki na około pół godzinki, aby smaki się połączyły
Część 3 i ostatnia i chyba najłatwiejsza :)
Co potrzebujemy?
- FRYTKI :D
- sól
- jak ktoś lubi to dodatkowe przyprawy :)
Jak to robimy?
- tego chyba nie muszę wam tłumaczyć :P a jak ktoś nie wie to instrukcja zawsze jest na opakowaniu :P a jak komuś się nie chcę jej szukać albo nie ma...
- należy wlać olej na patelnię (bądź do frytkownicy jak ktoś takową posiada), wrzucić frytki na patelnię i smażyć do uzyskania odpowiednio przyrumienionego koloru frytek
- zdjąć frytki z patelni i przyprawić :D
C. D. Części 2! :D
- przygotowujemy patelnię, na którą (tu werble...) wlewamy niedużą ilość oliwy truflowej z oliwek :D (wiem, dziwnie może to brzmi ale ta oliwa powala kubki smakowe na kolana, o ile takowe posiadają!)
- na lekko podgrzaną oliwę wykładamy kurczaka i smażymy kilka minut z jednej i kilka minut z drugiej strony i GOTOWY kurczak!
Tak przygotowane danie możemy ułożyć na talerzu jak poniżej i podawać gościom, życząc SMACZNEGO! :D
Przepis podzielę na trzy części, gdzie w każdej z nich opisane będzie jak wykonać każdy ze składników na talerzu :)
Część 1:
Zaczynamy od sałatki, czyli tego składnika, który po zrobieniu go może troszeczkę postać w lodówce, zanim zrobimy resztę.
Składniki sałatkowe?
- około 10-12 winogron
- jedna gruszka (najlepiej ta z tych soczystych i twardych)
- przyprawy takie jak: pieprz, suszone pomidorki, czosnek suszony granulowany
- ser pleśniowy (ja użyłem złocistego lazura, który pasuje to bardzo fajnie)
- truflowa oliwa z oliwek (około 2 łyżki)
Jak przygotować?
- bardzo prosto :) winogrona i gruszkę myjemy, kroimy na małe kawałki (winogrona na ćwiartki, natomiast gruszkę na małe kostki po obraniu ze skóry) i wrzucamy do jakiejś miseczki do mieszania
- przyprawiamy wszystko tak jak kto lubi
- posypujemy sporą ilością startego sera pleśniowego i dodatkowo można dorzucić niedużą ilość wykrojonych kostek serka
- polewamy wszystko oliwą
- całość mieszamy, tak aby składniki odpowiednio się połączyły i odstawiamy do lodówki aby się przegryzło wszystko ze sobą
Część 2:
Czyli to co mięsożercy lubią najbardziej :D tą cześć także na koniec odstawić musimy na trochę na bok, bąź do lodówki :)
Co potrzebujemy?
- kurczakaaaa! a dokładniej to zależy ile osób będzie jadło ale ogólnie to pierś kurczaka
- przyprawy: pieprz, suszone pomidorki z czosnkiem i bazylią
- sos teryiaki (bądź też może być sojowy)
Co z czym gdzie i jak?
- piersi kurczaka należy pokroić na kawałki, najlepiej takie podłużne paski aby lepiej się smażyło i oczywiście oczyścić je ze zbędnych żyłek i tym podobnych różności, które nie będą nam potrzebne
- piersi układamy na folii aluminiowej (można je delikatnie naciąć aby przyprawy i marynata weszły wgłąb mięska)
- przyprawiamy powyższymi przyprawami z jednej i z drugiej strony (oczywiście także przyprawić można jak kto lubi i z jaką intensywnością)
- tak przygotowane mięsko wrzucamy do miseczki, bądź jakiegoś pojemnika i zalewamy sosem
- tak przygotowaną marynatę także odstawiamy do lodówki na około pół godzinki, aby smaki się połączyły
Część 3 i ostatnia i chyba najłatwiejsza :)
Co potrzebujemy?
- FRYTKI :D
- sól
- jak ktoś lubi to dodatkowe przyprawy :)
Jak to robimy?
- tego chyba nie muszę wam tłumaczyć :P a jak ktoś nie wie to instrukcja zawsze jest na opakowaniu :P a jak komuś się nie chcę jej szukać albo nie ma...
- należy wlać olej na patelnię (bądź do frytkownicy jak ktoś takową posiada), wrzucić frytki na patelnię i smażyć do uzyskania odpowiednio przyrumienionego koloru frytek
- zdjąć frytki z patelni i przyprawić :D
C. D. Części 2! :D
- przygotowujemy patelnię, na którą (tu werble...) wlewamy niedużą ilość oliwy truflowej z oliwek :D (wiem, dziwnie może to brzmi ale ta oliwa powala kubki smakowe na kolana, o ile takowe posiadają!)
- na lekko podgrzaną oliwę wykładamy kurczaka i smażymy kilka minut z jednej i kilka minut z drugiej strony i GOTOWY kurczak!
Tak przygotowane danie możemy ułożyć na talerzu jak poniżej i podawać gościom, życząc SMACZNEGO! :D
środa, 2 lipca 2014
Pierogowe szaleństwo z truskawkami!
W ostatni weekend (a dokładniej w sobotę) miałem okazję pojechać po typowo kaszubskie pyszne i słodziutkie truskawki z pola od gospodarza :) a skoro dorwałem takie truskawki to stwierdziłem, że trzeba z nimi coś zrobić. Po głowie od kilku dni chodziły mi pierogi z truskawkami takie jak kiedyś robiłem z moją babcią. W niedziele stwierdziłem, że zrobię takowe pierogi skoro i okazja też była dobra :) Wyszło sporo tych pierogów, które zjadłem z Weroniką, moi rodzice też zajadali, no i zostało dla babci, cioci, wujka i kuzynki (wszyscy stwierdzili, że zamawiają pierogi z jagodami abym zrobił, oczywiście pomysł za jakiś czas zostanie zrealizowany i nie tylko ten związany z pierogami :) ).
To na tyle jeśli chodzi o wstęp związany z pomysłem i moim przepisem, tak więc teraz jak to zwykle bywa zaczynamy!
Cóż nam potrzebne będzie?
Ciasto:
- około 0,5 kg mąki (ja użyłem mąki "Babuni" czyli mąki pszennej) + mąka do posypywania blatu
- spora szklanka ciepłej wody
- około łyżeczki soli
- około łyżki oleju
Farsz?
- spora ilość truskawek!!!! :D
- odrobina cukru
Narzędzia:
- miska (albo jakiś spory pojemnik do wyrobienia ciasta)
- łyżka do mieszania
- szklanka/miseczka/jakiś pojemniczek do wykrajania pierogów z ciasta
- wałek
- spory garnek wypełniony wodą
Jak co gdzie i z czym robimy?
- na początek przygotowujemy miskę, do której wsypujemy mąkę, sól i dodajemy do tego wodę i olej
- całość na początku dla ułatwienia mieszamy powyżej wspomnianą łyżką, a następnie jak już się zwiąże to można "ręcyma"
- tak wymieszane ciasto należy jeszcze trochę ugniatać aby uzyskało odpowiednią konsystencję i się nie kleiło do rąk
- rozsypujemy trochę mąki na blat (lub cokolwiek innego na czym będziemy wałkować ciasto)
- odrywamy spory kawałek ciasta z tej większej części i ugniatamy trochę w dłoniach na taki gruby placek (będzie łatwiej wałkować)
- wałkiem należy ciasto wałkować na taką grubość aby nie było za cienkie i się nie dziurawiło i aby nie było za grube, czyli tak mniej więcej grubość 2-3 milimetrów max :)
- z takiego rozwałkowanego ciasta musimy teraz odpowiednio wykroić krążki za pomocą naczynia wspomnianego wyżej
- krążki na razie odkładamy gdzieś na bok
- po wykrojeniu jakieś liczby krążków przechodzimy do lepienia pierogów
- bierzemy jeden krążek, układamy na nim kilka niedużych truskawek (wszystko zależy jakiej wielkości krążki, im większe tym więcej truskawek), posypujemy niedużą ilością cukru i składamy ciasto na pół, tak aby truskawki były zaklejone w cieście
- należy pamiętać aby brzegi ciasta ściskać w palcach tak aby się skleiło, ponieważ jak będzie jakakolwiek dziurka w pierogu to wycieknie słodziutki cenny sok
- tak przygotowane pierogi odkładamy najlepiej gdzieś na bok na ściereczkę i jeden obok drugiego aby się nie posklejały ze sobą
- teraz należy przygotować sobie spory garnek z wodą, którą należy posolić i dodać około łyżkę oleju aby pierogi się nie sklejały
- wodę w garnku doprowadzić do wrzenia
- do takiej wody wrzucić kilka pierogów i gotować przez kilka minut (im cieńsze i mniejsze pierogi tym krócej gotujemy, czyli około 2-3 minuty, natomiast jak większe pierogi to około 4-5 minut najlepiej)
- wyciągamy pierogi z wody, odkładamy na talerz i...
SERWUJEMY DO JEDZENIA! :D
Poniżej wyniki mojego eksperymentu i ogólnie zdjęcia robione podczas :D
I JAK ZAWSZE, ŻYCZĘ WAM SMACZNEGO I SPORO ZABAWY PRZY ROBIENIU I LEPIENIU :D
To na tyle jeśli chodzi o wstęp związany z pomysłem i moim przepisem, tak więc teraz jak to zwykle bywa zaczynamy!
Cóż nam potrzebne będzie?
Ciasto:
- około 0,5 kg mąki (ja użyłem mąki "Babuni" czyli mąki pszennej) + mąka do posypywania blatu
- spora szklanka ciepłej wody
- około łyżeczki soli
- około łyżki oleju
Farsz?
- spora ilość truskawek!!!! :D
- odrobina cukru
Narzędzia:
- miska (albo jakiś spory pojemnik do wyrobienia ciasta)
- łyżka do mieszania
- szklanka/miseczka/jakiś pojemniczek do wykrajania pierogów z ciasta
- wałek
- spory garnek wypełniony wodą
Jak co gdzie i z czym robimy?
- na początek przygotowujemy miskę, do której wsypujemy mąkę, sól i dodajemy do tego wodę i olej
- całość na początku dla ułatwienia mieszamy powyżej wspomnianą łyżką, a następnie jak już się zwiąże to można "ręcyma"
- tak wymieszane ciasto należy jeszcze trochę ugniatać aby uzyskało odpowiednią konsystencję i się nie kleiło do rąk
- rozsypujemy trochę mąki na blat (lub cokolwiek innego na czym będziemy wałkować ciasto)
- odrywamy spory kawałek ciasta z tej większej części i ugniatamy trochę w dłoniach na taki gruby placek (będzie łatwiej wałkować)
- wałkiem należy ciasto wałkować na taką grubość aby nie było za cienkie i się nie dziurawiło i aby nie było za grube, czyli tak mniej więcej grubość 2-3 milimetrów max :)
- z takiego rozwałkowanego ciasta musimy teraz odpowiednio wykroić krążki za pomocą naczynia wspomnianego wyżej
- krążki na razie odkładamy gdzieś na bok
- po wykrojeniu jakieś liczby krążków przechodzimy do lepienia pierogów
- bierzemy jeden krążek, układamy na nim kilka niedużych truskawek (wszystko zależy jakiej wielkości krążki, im większe tym więcej truskawek), posypujemy niedużą ilością cukru i składamy ciasto na pół, tak aby truskawki były zaklejone w cieście
- należy pamiętać aby brzegi ciasta ściskać w palcach tak aby się skleiło, ponieważ jak będzie jakakolwiek dziurka w pierogu to wycieknie słodziutki cenny sok
- tak przygotowane pierogi odkładamy najlepiej gdzieś na bok na ściereczkę i jeden obok drugiego aby się nie posklejały ze sobą
- teraz należy przygotować sobie spory garnek z wodą, którą należy posolić i dodać około łyżkę oleju aby pierogi się nie sklejały
- wodę w garnku doprowadzić do wrzenia
- do takiej wody wrzucić kilka pierogów i gotować przez kilka minut (im cieńsze i mniejsze pierogi tym krócej gotujemy, czyli około 2-3 minuty, natomiast jak większe pierogi to około 4-5 minut najlepiej)
- wyciągamy pierogi z wody, odkładamy na talerz i...
SERWUJEMY DO JEDZENIA! :D
Poniżej wyniki mojego eksperymentu i ogólnie zdjęcia robione podczas :D
I JAK ZAWSZE, ŻYCZĘ WAM SMACZNEGO I SPORO ZABAWY PRZY ROBIENIU I LEPIENIU :D
niedziela, 1 czerwca 2014
Serowa rewolucja!
Od dłuższego czasu miałem w głowie pomysł z eksperymentem kulinarnym, w którym miało być kilka serów, mięsko i orzechy. No i zrobiłem ostatniego wieczoru takową mieszankę w bułce, co wyszło na prawdę fajnie i smacznie i nietypowo :D
Nazwy jak na razie dla tego nie mam, poza "Serową rewolucją" :D
Tak jak zawsze to robię, teraz czas na składniki, przybory itp, itd, czyli co i jak robimy aby sobie podjeść coś smacznego i fajnego :D
Skład, czyli ile czego w czym :) (tutaj wychodzą 4 bułki z farszem, czyli albo dla 2 osób po 2 bułki albo dla 4 na przekąskę)
- 4 bułki (najlepsze będą kajzerki, ilość w zależności od głodu i gości)
- 3 jajka
- połowa sporej cebuli (ja użyłem czerwonej)
- kilka plasterków szynki (najlepsza wieprzowa, wędzona, coś na styl parmeńskiej najlepiej)
- sery, sery i jeszcze raz sery! (w tym przypadku ja użyłem 3 rodzajów sera: mimolette, szwajcar z dziurami i lazur złocisty, czyli pleśniowy żółty)
- nieduża garść orzechów włoskich
- przyprawy jak kto lubi ale sól, pieprz, i tym podobne dla zaostrzenia smaku
W jaki sposób co z czym łączymy?
- na początku należy przygotować bułeczki, wycinając mały okrąg u góry bułki (na fotce poniżej widać mniej więcej jak to ma wyglądać), no i wybieramy wnętrzności bułki (możemy je później zjeść albo nakarmić ptaki :P )
- następnie przygotowujemy główną część farszu, czyli mieszamy ze sobą jajka, cebulę pokrojoną w kostkę, przyprawy, no i do tego sporo startych powyższych serów na tarce no i doprawiamy do smaku, według uznania i podniebienia :)
- tak wymieszany i przygotowany farsz wykładamy do wydrążonych wcześniej bułek
- posypujemy startymi serami farsz
- pokrojone plasterki szynki kładziemy na ser
- przykrywamy szynkę kolejną warstwą serów (możemy troszeczkę w tym momencie także przyprawić)
- układamy na serze trochę orzechów włoskich
- tak przygotowane bułki układamy na blachę i wkładamy do wcześniej nagrzanego piekarnika (piekarnik należy ustawić na mniej więcej 200-220 stopni Celsjusza)
- po około 15-20 minutach, gdy ser już się odpowiednio roztopi i jajecznica się zetnie, zostawiamy na parę minut bułki w ciepłym piekarniku
- po tym czasie wykładamy owe "DANIA" na talerze i zajadamy :)
Oto jak wyglądał mój eksperyment po wyjęciu z piekarnika :)
Jak zawsze w tym momencie, życzę Wam SMACZNEGO!!!!!! :D
piątek, 23 maja 2014
Bananowy Markiz
Ostatnio stwierdziłem, że dawno nie robiłem tego deseru :) Jest to bardzo słodki i bardzo pyszny deser, który jedzony w średnich ilościach w zupełności starczy :D Ogólnie należy on do deserów bez gotowania/pieczenia/długiego czasu robienia. Jest szybkim deserem na zimno :D
Tak jak zawsze poniżej opisze wszystko co potrzeba i jak się, co z czym robi :D
Zaczynamy!
Co potrzebujemy do naszej pracy?
- mikser
- blender/robot kuchenny do rozdrabniania
- miskę/pojemnik do ubicia śmietany
- noże/widelce/łyżki
- naczynie do wyłożenia deseru
Co potrzebujemy, aby wytworzyć deser?
Do masy deserowej:
- ciastka markizy (jak najbardziej mogą być HITy) około 400 gr.
- jeden spory lub 1,5 średniego banana
- około 100 ml mleka
- duża łyżka serka mascarpone
Do kremu z deseru:
- 250 ml śmietanki kremówki
- cukier (około 50 gr ja dodaje, żeby nie przesłodzić ale każdy doda ile będzie chciał)
- reszta serka mascarpone, która zostanie nam z opakowania 250 gr, czyli około 180-200 gr
Co i jak i z czym robimy?
- musimy w blenderze/robocie kuchennym rozdrobnić markizy, tak aby były sypkie, wsypujemy je do sporej miski i odstawiamy na bok
- banana/banany, mleko i sporą łyżkę mascarpone miksujemy tak aby nam wyszedł z tego shake (czyt szejk :P)
- odstawione ciastka zalewamy powstałym "szejkiem" i mieszamy tak aby stworzyć jednolitą "paćkę" (nic się nie stanie jak pozostanie część ciastek sucha, ponieważ i tak namoknie w dalszej części)
- całą masę na razie odstawiamy i bierzemy się za krem
- śmietankę należy ubić na bardzo gęstą masę, dodać cukier i wymieszać tak aby go nie było widać i czuć
- jak już cukier z śmietaną się wymiesza, należy dodać do tego serek mascarpone i wymiksować na gęsty krem
- teraz bierzemy spore naczynie, do którego należy warstwami układać przygotowane składniki
- warstwami: masa - krem - masa - krem (należy w miarę ostrożnie nakładać warstwy aby krem z masą się za bardzo nie popaćkały i nie wymieszały)
- tak powstały deser możemy na koniec udekorować różnymi dodatkami, jak np: czekoladowe wiórki, czekoladowe literki/listki, posypki różnego rodzaju, lekkie orzeźwiające owoce (w tym przypadku dodawałem brzoskwinie z puszki)
- na koniec deser należy odstawić do lodówki na około 2-3 godziny aby zmarzł i składniki się wymieszały i odpowiednio połączyły
- po tym czasie można wyciągać deser z lodówki i nakładać dużą łyżką na talerzyki i zajadać z kawą lub innymi napojami :D
A oto moja wersja deseru:
Tak jak zawsze poniżej opisze wszystko co potrzeba i jak się, co z czym robi :D
Zaczynamy!
Co potrzebujemy do naszej pracy?
- mikser
- blender/robot kuchenny do rozdrabniania
- miskę/pojemnik do ubicia śmietany
- noże/widelce/łyżki
- naczynie do wyłożenia deseru
Co potrzebujemy, aby wytworzyć deser?
Do masy deserowej:
- ciastka markizy (jak najbardziej mogą być HITy) około 400 gr.
- jeden spory lub 1,5 średniego banana
- około 100 ml mleka
- duża łyżka serka mascarpone
Do kremu z deseru:
- 250 ml śmietanki kremówki
- cukier (około 50 gr ja dodaje, żeby nie przesłodzić ale każdy doda ile będzie chciał)
- reszta serka mascarpone, która zostanie nam z opakowania 250 gr, czyli około 180-200 gr
Co i jak i z czym robimy?
- musimy w blenderze/robocie kuchennym rozdrobnić markizy, tak aby były sypkie, wsypujemy je do sporej miski i odstawiamy na bok
- banana/banany, mleko i sporą łyżkę mascarpone miksujemy tak aby nam wyszedł z tego shake (czyt szejk :P)
- odstawione ciastka zalewamy powstałym "szejkiem" i mieszamy tak aby stworzyć jednolitą "paćkę" (nic się nie stanie jak pozostanie część ciastek sucha, ponieważ i tak namoknie w dalszej części)
- całą masę na razie odstawiamy i bierzemy się za krem
- śmietankę należy ubić na bardzo gęstą masę, dodać cukier i wymieszać tak aby go nie było widać i czuć
- jak już cukier z śmietaną się wymiesza, należy dodać do tego serek mascarpone i wymiksować na gęsty krem
- teraz bierzemy spore naczynie, do którego należy warstwami układać przygotowane składniki
- warstwami: masa - krem - masa - krem (należy w miarę ostrożnie nakładać warstwy aby krem z masą się za bardzo nie popaćkały i nie wymieszały)
- tak powstały deser możemy na koniec udekorować różnymi dodatkami, jak np: czekoladowe wiórki, czekoladowe literki/listki, posypki różnego rodzaju, lekkie orzeźwiające owoce (w tym przypadku dodawałem brzoskwinie z puszki)
- na koniec deser należy odstawić do lodówki na około 2-3 godziny aby zmarzł i składniki się wymieszały i odpowiednio połączyły
- po tym czasie można wyciągać deser z lodówki i nakładać dużą łyżką na talerzyki i zajadać z kawą lub innymi napojami :D
A oto moja wersja deseru:
Wybaczcie mi jakość zdjęć ale na szybko robiłem jeszcze przed zjedzeniem :P
A tak poza tym to... SMACZNEGO!!!! :D
piątek, 25 kwietnia 2014
Krewetkowy zawrót głowy!
Ostatnio naszło mnie na krewetki, a że była okazja zrobienia małej przekąski w postaci krewetek... :)
Tak więc przygotowałem lekką, smaczną i szybką w przyrządzeniu przekąskę :)
Tak więc nie rozpisując się, przechodzimy do sedna :D
Co potrzebujemy?
- krewetki koktajlowe, około 250 gram
- przyprawy: pieprz, czosnek, mieszanka przypraw (suszone pomidorki, suszony czosnek, suszona bazylia)
- sos sojowy
- sos teriyaki
- miseczka, trochę oleju, patelnia, coś do mieszania :D
Jak, co i z czym robimy?
Krewetki należy rozmrozić, aby były miękkie. jak już dojdą do takiego stanu należy zalać je sporą ilością sosu sojowego i łyżką sosu teriyaki. Po wymieszaniu krewetek, dodajemy wszystkie przyprawy i mieszamy całość, można "ręcyma" :P (każdy może przyprawić wedle swojego kubka smakowego). Tak przygotowaną marynatę z krewetkami należy odstawić do lodówki na około godzinę aby wszystkie składniki nabrały odpowiednich aromatów i odpowiedniego smaku. Po tym czasie wyjmujemy mieszankę. Na patelnię lejemy odrobinę oleju, podgrzewamy go do smażenia. Mieszankę wrzucamy na patelnię i smażymy, odparowując niedużą ilość sosu. Należy pamiętać, że krewetki mają to do siebie, że im dłużej smażone tym bardziej twarde i gumowate się robią, dlatego należy uważać aby ich nie przesmażyć.
Poniżej przykładowe zdjęcie i sposób podania :)
SMACZNEGO!!! :D
piątek, 14 marca 2014
Ziołowe zielone masełko (Masło HULKA :P)
No cóż, przybył kolejny mini przepis jaki dopatrzyłem i lekko przerobiłem po swojemu :) Chodzi oczywiście o ziołowe masełko zrobione w kuchennym zaciszu :)
A więc przechodząc do sedna sprawy...
Co potrzebujemy? Przede wszystkim dla ułatwienia robienia całości, potrzebny będzie nam moździerz albo coś podobnego do tego.
Składniki:
- oczywiście najważniejsze to masełko, najlepsza będzie osełka (ja przynajmniej na próbę wybrałem taką malutką osełkę)
- świeże zioła takie jak: bazylia, natka pietruszki, szczypiorek (ja przynajmniej tego użyłem, można oczywiście inne zioła użyć, jak kto lubi), ilość ziół nie musi być aż tak duża, ja na 50 gram masła użyłem 4 spore liście bazylii, gałązkę szczypiorku i kilka/kilkanaście listków natki pietruszki
- szczypta soli
Jak to robimy/mieszamy/gnieciemy?
- do moździerza wrzucamy wszystkie zioła, następnie gnieciemy/trzemy/kręcimy tak aby wszystkie zioła zostały wymieszane i puściły swoje zielone soki
- dodajemy do tego sól i lekko mieszamy aby połączyły się składniki
- na sam koniec dodajemy masełko, można dla ułatwienia dodawać mniejsze kawałki i gnieść je razem z ziołami, tak aby wymieszać wszystko razem, aż żadne z ziół nie będzie zostawało na bokach moździerza.
Tak wymieszane składniki, które z masłem będą miękkie i będzie można to umodelować w kulkę, wałek, trójkąt, cokolwiek będzie w wyobraźni, wkładamy do lodówki aby stwardniało i smaki się przegryzły. Po około godzinie można wyciągać masełko, smarować kromki chleba i np robić z tego ziołowe grzanki :)
No i jak zwykle to bywa, poniżej przedstawiam efekt jak wygląda moje masełko :)
I jak zawsze w moim przypadku na koniec... życzę Wam SMACZNEGO :D
A więc przechodząc do sedna sprawy...
Co potrzebujemy? Przede wszystkim dla ułatwienia robienia całości, potrzebny będzie nam moździerz albo coś podobnego do tego.
Składniki:
- oczywiście najważniejsze to masełko, najlepsza będzie osełka (ja przynajmniej na próbę wybrałem taką malutką osełkę)
- świeże zioła takie jak: bazylia, natka pietruszki, szczypiorek (ja przynajmniej tego użyłem, można oczywiście inne zioła użyć, jak kto lubi), ilość ziół nie musi być aż tak duża, ja na 50 gram masła użyłem 4 spore liście bazylii, gałązkę szczypiorku i kilka/kilkanaście listków natki pietruszki
- szczypta soli
Jak to robimy/mieszamy/gnieciemy?
- do moździerza wrzucamy wszystkie zioła, następnie gnieciemy/trzemy/kręcimy tak aby wszystkie zioła zostały wymieszane i puściły swoje zielone soki
- dodajemy do tego sól i lekko mieszamy aby połączyły się składniki
- na sam koniec dodajemy masełko, można dla ułatwienia dodawać mniejsze kawałki i gnieść je razem z ziołami, tak aby wymieszać wszystko razem, aż żadne z ziół nie będzie zostawało na bokach moździerza.
Tak wymieszane składniki, które z masłem będą miękkie i będzie można to umodelować w kulkę, wałek, trójkąt, cokolwiek będzie w wyobraźni, wkładamy do lodówki aby stwardniało i smaki się przegryzły. Po około godzinie można wyciągać masełko, smarować kromki chleba i np robić z tego ziołowe grzanki :)
No i jak zwykle to bywa, poniżej przedstawiam efekt jak wygląda moje masełko :)
I jak zawsze w moim przypadku na koniec... życzę Wam SMACZNEGO :D
środa, 12 marca 2014
Wiosenne śniadanko
Długo nic nie pisałem, trzeba więc coś napisać :D
Dzisiaj rano postanowiłem wpuścić do mieszkania trochę wiosny, na dworze oficjalnie jej jeszcze nie ma ale u mnie na stole już się pojawiła. A pojawiła się w formie śniadaniowych kanapeczek, o których napiszę poniżej :)
Tak więc są to kanapeczki do zrobienia na szybko i smacznie i treściwie.
Potrzebujemy:
- chlebek typu włoskiego (dostępny w jednym ze sklepów na literkę L (żeby nie było reklamy :P)
- masełko/margaryna/lub inne smarowidło jakiego używacie
- ser (ja użyłem tutaj goudy, pasował będzie każdy)
- mięsko w plasterkach
- pomidorki
- szczypiorek
- sól i pieprz
Jak zrobić? Tego chyba opisywać już nie muszę i każdy powinien umieć zrobić kanapeczki, ja tylko podaje tutaj przepis prostych i smacznych kanapek, które widać poniżej na zdjęciu :) (wybaczcie mi jakość zdjęcia ale robiłem na szybko telefonem :P)
Życzę Wam SMACZNEGO!!!!!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)







